Moda na bycie idealnym - zagrożenia życia wirtualnego

Życie idealneOtwierasz rano oczy. Wstajesz z łóżka i idziesz do łazienki. Patrząc w lustro przecierasz zaspane oczy i zastanawiasz się, czy na pewno masz za sobą pełne 8h snu. Podkrążone oczy oprawione niepomalowanymi rzęsami wyglądają na bardziej zmęczone niż zwykle. Nieuczesane włosy wiszą smętnie przy twarzy, na której w dodatku pojawił się kolejny wyprysk.

No tak... zbliżająca się miesiączka zapowiada swoje nadejście także zwiększonym obwodem w okolicach brzucha. Odwracasz się tyłem i z przerażeniem stwierdzasz, że cellulit, który wczoraj zauważyłaś - nie zniknął. Zastanawiasz się, czy te wieczorne joggingi i pot wylany na siłowni dają w ogóle jakieś rezultaty. Może to kwestia niewłaściwej diety, którą stosujesz? Trudno się już w tym połapać - przecież to chyba piąta z kolei, której zaufałaś. Patrzysz na zegarek - już późno, trzeba się zbierać do pracy. Myjesz zęby, związujesz włosy w kucyk i wykonujesz swój codzienny makijaż. Ruszasz w kierunku szafy. Otwierasz ją i wyciągasz kupione wczoraj jeansy, dobierasz do nich biały t-shirt i narzucasz na nie czarną marynarkę. Sięgasz po trampki, ale przypomina Ci się wczorajsze zdjęcie świetnie wystylizowanej kobiety w jeansach i szpilkach, które wczoraj widziałaś na pintereście. Przez ułamek sekundy rozważasz wcielenie tego outfitu w życie.

Oczami wyobraźni widzisz jednak bolące odciski powstałe na skutek całodniowego chodzenia na obcasach. Zawiązujesz trampki - jesteś już spóźniona. Po drodze do pracy zachodzisz do pobliskiego sklepiku. Kupujesz napój energetyczny i gotową kanapkę, która dzięki konserwantom będzie wyglądać równie świeżo za tydzień. Nie chodzi o to, że lubisz to jeść, spojrzałaś przecież na sałatkę z warzywami i serem feta, ale nie wydasz przecież 12zł na pociętą w kawałki sałaty. Po pracy postanawiasz wstąpić do marketu i kupić kilka warzyw - na jutro sama przygotujesz sobie zdrową przekąskę. Wpadasz do pracy dwie minuty po czasie. Zaczynasz swój ośmiogodzinny maraton, podczas którego co jakiś czas robisz łyka kupionego wcześniej napoju i w biegu przegryzasz kanapkę. Nawet nie zauważasz kiedy wybija godzina wyjścia do domu. Intensywność dnia sprawia, że w Twojej głowie rodzi się pomysł odpuszczenia siłowni. Wchodzisz do domu, dajesz kotu jeść i siadasz na kanapie by po chwili zapaść w sen zimowy. Budzisz się po godzinie czując znajomy ucisk głodu w żołądku. No tak - miałaś po pracy wpaść do sklepu i zrobić zdrowe zakupy. Trudno - na szczęście masz w zamrażalniku gotowe danie, które uratuje Cię z opresji. W czasie kiedy w piekarniku robi się Twój obiad, chwytasz za telefon i włączasz jeden z popularnych portali społecznościowych. Twoim oczom ukazuje się nowo dodane zdjęcie koleżanki ze szkolnej ławki, która niedawno wyszła za mąż - wiesz, bo byłaś zaproszona na tę piękną uroczystość, a teraz ze zdjęcia patrzy na Ciebie uśmiechnięty noworodek.

Scrollujesz dalej - na zaobserwowanej niedawno stronie o nazwie z wdzięcznym "fit" w nazwie pojawiło się zdjęcie niskokalorycznej potrawy z kolorową sałatką. Przypominasz sobie o niezrealizowanym planie kupienia warzyw i owoców na jutrzejszy lunch do pracy. Kolejne zdjęcie - kolejny spadek nastroju. Trafiłaś na krótki filmik wysportowanej trenerki fitness, którą zaobserwowałaś już jakiś czas temu. Patrzysz, jak bez wysiłku wykonuje ćwiczenia na zgrabne nogi i jędrne pośladki. Dotykasz swoich ud, na których rano widziałaś skórkę pomarańczową. Zaczynasz nerwowo przygryzać paznokcie. Jak na złość kolejne zdjęcie to manicure znanej miejskiej stylistki paznokci. "Muszę zrobić paznokcie" - myślisz. Przewijasz w dół i myślisz, że już gorzej być nie może - świetnie wystylizowana bizneswoman, młoda mama o nienagannej figurze i stroju jak z żurnala. Masz ochotę się rozpłakać. Dlaczego mimo tylu starań Twoje życie nawet po części nie przypomina tego, które przed chwilą oglądałaś na zdjęciach? Dlaczego inni mają idealne rodziny i wygląd, podczas gdy Ty ciągle musisz wylewać z siebie siódme poty żeby zrzucić zbędne kilogramy?

Coraz częściej spotykamy się z wizjami idealnych domów, związków, wyglądów. Z każdej strony jesteśmy bombardowani obrazkami perfekcyjnych figur i wyrzeźbionych ciał. Budzimy się i zasypiamy z pragnieniem zmienienia życia w bajkę. Chcemy żeby inni patrzyli na nasze życie tak jak my patrzymy na te wyidealizowane obrazki. Pragniemy zawsze wyglądać i czuć się świetnie, jesteśmy w stanie zarobić, a następnie wydać mnóstwo pieniędzy na poprawienie urody, kupno nowych ciuchów, zapisanie się do nowej siłowni.

Skąd jednak pomysł, że nasze życie nie jest idealne? Kto powiedział nam, że "ideał" to życie prowadzone przez innych, a Ty musisz do niego dorównać? Nikt nie ma pewności, że zdjęcia przedstawiające życie, którego zazdrościmy nie pokazują kreacji stworzonej na potrzeby jednej migawki, które w rzeczywistości jest mniej interesujące.

Warto pamiętać, że porównując się do innych to my sami cierpimy najbardziej. Nie każdy może być milionerem, nie każdy jest posiadaczem idealnej cery. Co więcej - nie każdy znajduje miłość w tym samym wieku. Dla niektórych z nas znalezienie miłości wręcz nie jest celem samym w sobie. Skąd mamy pewność, że osiągając to co mają inni poczujemy spełnienie i szczęście? A jeśli okaże się, że mając wzbogacając się materialnie będziemy wciąż pragnąć więcej i więcej? Czy gdyby ktoś zaproponował Ci zamianę ról to zgodziłbyś się bez zastanowienia? Obejrzyj się dokoła - doceń to, co zbudowałeś do tej pory, wszystko na co zapracowałeś swoją ciężką pracą i ciesz się tym. Nastaw się na pogoń za swoim indywidualnym szczęściem. Chciej robić to co Ty kochasz robić. Jeśli chcesz schudnąć - rób wysiłek w tym kierunku, ale jeśli nie chcesz schudnąć, a Twoja waga nie zagraża Twojemu zdrowiu - nie chudnij. Zmieniając swoje życie na życie zgodne z kanonami, których autorów nawet nie znamy, zamykamy się na własne szczęście i nie mamy gwarancji, że na końcu drogi nie będziemy żałować podjętych teraz decyzji.

Pokochaj siebie. Chciej być szczęśliwy dla siebie, a nie dla innych lub co gorsza, dla zdjęcia wrzuconego do sieci. Moda ma to do siebie, że przemija, a następnie wraca. Historii znane są przypadki, kiedy za najpiękniejszą kobiecą sylwetkę uznawano krągłe kształty Marilyn Monroe. Nie miną lata, jak moda ta powróci.